Blog Marcina Jodłowskiego

Drzewa rozkojarzone obrazem liści
tylko ruszenie niepospolite ruszenie
zbrojne w tak wiele ramion tyle w krąg widzące
blask wychwytują z run grzmotu wzbierający
drażnią rześkie powietrze wszystkich skrzydeł ruchu
nowych liści dumnych bo nową zieleń przyjmą
tych powietrznych zawołań czyż nie słychać jeszcze?

zamiana –
aż drga od niej przestwór ujęty w kleszcze
skłonionych przez wierzchołki braci jednogłosej
żegluje choćby wbrew bogom w nieboskłon
w jasne niebo budząc żyłkami
a las wyrusza a w nim
pnie z granitów idą pobożnie
w stronę dzieniotwórczych szczytów
wabiących wody co spodem bystro rwą trawy
by później chrabąszcz ze słomką u nogi
mógł zmienić obraz natury jałmużny
z tamtej strony snu

View original post